Moda

Eko inspiracje na wiosnę, czyli kosmetyki czerpiące z natury :) część 2.

Dzisiaj powracamy do tematu wiosennych inspiracji we własnym domowym spa, czyli... zazwyczaj łazience ;) Przygotowałam dla Was kolejną porcję kosmetyków i produktów, jakich używam i które śmiało mogę polecić nawet najwybredniejszym osobom! Coś do mycia, coś do czyszczenia, coś dla zdrowia i urody, czyli czym warto zapełnić swoją eko kosmetyczkę - czytajcie dalej :)

eko inspiracje kosmetyki na wiosnę


1. Mój absolutny hit! Mydło ajurwedyjskie, a dokładniej mydło aleppo nie tylko myje, ale dosłownie czyni prawdziwe cuda :) Uważane jest za mydło doskonałe i osobiście podpisuję się pod tym stwierdzeniem obiema rękami ;) Mydełko z Aleppo (to syryjskie miasto) wykonuje się z oleju laurowego oraz oliwy z oliwek, które pielęgnują i nawilżają skórę, a do tego mają działanie antyseptyczne. Z tego względu jest szczególnie polecane osobom z problematyczną cerą oraz łuszczycą. Na rynku dostępne są mydła z różną zawartością oleju laurowego: 20%, 35%, 50%, 70% - generalnie im wyższa wartość, tym silniejsze działanie. Osoby z buzią suchą czy odwodnioną powinny wybierać kostki z mniejszą zawartością oleju laurowego a większą oliwy z oliwek, ponieważ ta regeneruje i natłuszcza. Osoby z buzią tłustą przeciwnie :) Jeszcze jedna rzecz - mydło aleppo pozostawia na skórze warstwę ochronnego filmu. Obok zwykłego żelu do mycia, jedną kostkę tego cuda mam zawsze pod prysznicem, bo świetnie nadaje się do całego ciała. Spieszę jednak uprzedzić, że aleppo ma niezbyt zachęcający zapach :) Można się do niego przyzwyczaić, ale nie zniewala aromatem, niektórym kojarzy się z czymś zjełczałym... Dla mnie jest to akurat plus, bo im mniej wypachnione i wybarwione kosmetyki, tym bardziej im ufam, a tutaj - mimo, że zapach jest specyficzny - w ogóle mi nie przeszkadza, tym bardziej, że widzę zachwycające efekty stosowania mydełka :) Tyle zostało z mojego po ponad rocznym codziennym stosowaniu - jest bardzo wydajne!


mydło z aleppo

2. To kolejny specyfik do mycia - mydło czarne. Tego akurat jeszcze nie próbowałam, bo wciąż mam mydełko z Aleppo (jak wspominałam, kupiłam je już ponad rok temu, jeśli nie półtora :) Aa, i warto je rozkroić na części na początku, bo taka spora kostka, zanim się wymydli, jest nieco nieporęczna). Jednak, jak tylko skończy się moje ajurwedyjskie cudo, sięgnę po mydło czarne, bo słyszałam o nim wiele pochlebnych opinii. Zmiękcza, łagodzi, nadaje się do pilingu, usuwa toksyny - zobaczymy :)


3. A tutaj coś dla urody - khol naturalny, hmmm, co to za dziwna rzecz? :) Odkryłam go niedawno i jestem z niego zadowolona, już zdradzam, do czego służy ten specyfik. To starożytny kosmetyk, który stosowany jest na Bliskim Wschodzie, w Afryce Północnej i Azji Południowej w celu przyciemniania linii rzęs. Ot, taki orientalny eyeliner! Dla mnie bomba, robi cieniutkie idealne kreseczki, chociaż podobno do jego używania trzeba mieć wprawę. Szykowałam się na długą naukę, a tymczasem już za pierwszym razem wyszły mi równiutkie linie (czego nie mogę powiedzieć, gdy walczyłam ze zwykłym drogeryjnym eyelinerem... :)) Nie wiem, czy są różne rodzaje, ale ja jestem w posiadaniu bardziej grafitowego niż czarnego, co akurat mi odpowiada, bo i tak zawsze rozcieram go cieniem, gdy chcę przyciemnić makijaż. Jeśli zastanawiacie się, dlaczego tak dziwnie wygląda na zdjęciu, już podpowiadam: sproszkowany w buteleczce khol naturalny nakłada się na powiekę za pomocą drewnianego patyczka, końcówką wcześniej umoczoną w wodzie. Skomplikowane? Wcale! A jaka przyjemność z wykonywania orientalnego makijażu :)


khol naturalny

3. Tu kolejny niezrównany eko hit, z którym jestem zaprzyjaźniona już od przeszło dwóch lat. Olejek manuka ma tyle właściwości, że nie wiem, czy zdołam wszystkie wymienić: antybakteryjne, przeciwzapalne, przeciwgrzybicze, pomaga w bólach mięśni i stawów oraz kości, przy odleżynach i chorobach skóry, we wszelkich stanach zapalnych skóry, trudno gojących się ranach, poparzeniach i oparzeniach, opryszczce i wrzodach, zapaleniu ucha środkowego, w bólu zęba, gardła i grypie, przy kruchych paznokciach, odciskach, alergiach skórnych, a nawet w kąpieli relaksacyjnej... Choć i tak nie wypisałam jeszcze wszystkich zastosowań, nie chciałam Was zanudzać :) Wiem, brzmi niemożliwie, ale potwierdzam, bo na wiele sposobów już go wypróbowałam. Z powodzeniem zastępuje 3/4 domowej apteczki, jeśli nie całą! To przynajmniej podstawa mojej :) Olejek manuka jest bardzo silnym antyseptykiem - ma aż pięciokrotnie silniejsze działanie niż penicylina! Produkowany jest z drzewa Manuka w Nowej Zelandii. Ostrzegam tych z wrażliwymi nosami - ma bardzo bardzo bardzo intensywny zapach, mój mąż go nie cierpi, ale ja - podobnie jak przy ajurwedyjskim mydle - podczas stosowania myślę jedynie o nieziemskich efektach, jakie ten olejek zapewnia. Choć fakt faktem, że przed wyjściem z domu, np. na imprezę, nie tykam manuki, bo mocny zapach unosi się długo i dookoła :)


olejek manuka i olejek z czarnuszki

5. Czarnuszka leczy wszystko oprócz śmierci -  wierzcie lub nie, ale tak zwykło się o niej mawiać, szczególnie w świecie arabskim :) Czarnuszka siewna inaczej nazywana jest kolendrą siewną, kiedyś jej mielone nasiona jako przyprawa zastępowały pieprz. Na nich sporządzało się nalewki, wódki i miód pitny, który swoją drogą chętnie bym spróbowała, bo uwielbiam ;) Obecnie olejek z czarnuszki produkuje się w wyniku zgniatania jej nasion na zimno, nie jest rafinowany. A jakie ma zastosowanie? W zasadzie, podobnie jak olejek manuka - czyli ogromne i to nie tylko kosmetyczne, ale także spożywcze! Olejek z czarnuszki pozytywnie wpływa na układ trawienny i krążenia, układ oddechowy i mięśniowo-szkieletowy, układ immunologiczny i moczowy, a także na wzrok, słuch, smak i dotyk. To aż niewiarygodne, ale codzienne spożywanie tego specyfiku (dorośli: łyżeczka oleju przed posiłkiem) leczy od wewnątrz choroby skóry, pomaga w alergii i zwalczaniu infekcji przewodu pokarmowego, a także depresji i bezsenności, do tego wzmacnia wątrobę oraz ogólną odporność organizmu, uśmierza bóle, reguluje cykl menstruacyjny, zmniejsza ryzyko miażdżycy, udaru mózgu i zawału serca... A z kolei stosując go zewnętrznie, czyli na twarz, ciało i włosy można zaobserwować poprawienie kondycji skóry (zwłaszcza suchej i dojrzałej), złagodzenie podrażnień, postępy w zwalczaniu łupieżu. Olejek nadaje się do masażu, bo rozluźnia spięte mięśnie i działa przeciwbólowo, a ponadto chroni przed poparzeniami słonecznymi i nadaje skórze piękny koloryt! O tym jeszcze osobiście się nie przekonałam, ale wypróbuję za kilka tygodni, jak wyjdzie słoneczko. Jeśli komuś coś dolega, polecam spróbować czarnuszkę. Ale lojalnie uprzedzam - nie jest smaczna :) Często im mniej porywające kubki smakowe produkty, tym zdrowsze, więc warto przekonać się i do czarnuszki :)


I pamiętajcie Kochane o konkursie:) Nagroda jest czadowa:) Dzięki Lenor możecie wygrać metamorfozę Waszej sypialni, profesjonalną sesję zdjęciową przed i po oraz zakupy!:) I wypróbujcie najnowszy zapach Lenor Innocente - jest boski:) Ściskam, Asia:)


Tagi:
Najpopularniejsze wpisy

Aby zadać pytanie musisz się zalogować.
Przejdź do strony logowania »

Jeśli nie masz jeszcze konta przejdź do rejestracji.

Aby dodać do ulubionych musisz się zalogować.
Przejdź do strony logowania »

Jeśli nie masz jeszcze konta przejdź do rejestracji.